Dlaczego stopa dyskontowa to temat, który często spędza sen z powiek działom finansowym?

Jesień to w biznesie czas strategicznego planowania i przygotowań do zamknięcia roku. Zanim jednak Zarząd złoży swoje podpisy pod sprawozdaniem finansowym, działy księgowości / finansowe czeka intensywna praca – jednym z jej kluczowych, a zarazem najbardziej zdradliwych elementów, są testy na utratę wartości aktywów. To niestety proces, który może wygenerować wielomilionowe różnice w rachunku wyników i fundamentalnie zmienić obraz kondycji finansowej firmy. W jego sercu leży jeden, bardzo trudny do poprawnego oszacowania parametr: stopa dyskontowa.

W cyklu trzech artykułów, spróbujemy pokazać, dlaczego stopa dyskontowa to temat strategiczny dla każdego CFO i na co zwrócić uwagę, aby nie wpaść w kosztowne pułapki.

Test na utratę wartości w 30 sekund – o co w tym wszystkim chodzi?

Można sobie wyobrazić, że w aktywach hipotetycznej firmy jest maszyna produkcyjna jest warta 2 miliony złotych. Ale rynek nagle się zmienił, technologia poszła do przodu i dziś ta maszyna nie jest w stanie wygenerować zysków uzasadniających taką wartość.

Test na utratę wartości to procedura, która ma zapobiec zawyżaniu wartości aktywów w bilansie. Standardy rachunkowości (zarówno polskie, jak i międzynarodowe) zmuszają firmy, by sprawdziły, czy wartość księgowa ich majątku nie przewyższa jego wartości odzyskiwalnej.

Wartość odzyskiwalna to wyższa z dwóch kwot:

  • wartość godziwa (ile można dostać, sprzedając aktywo na rynku).
  • wartość użytkowa (ile korzyści ekonomicznych aktywo przyniesie w przyszłości).

W praktyce, zwłaszcza dla wyspecjalizowanych maszyn czy całych linii biznesowych, najczęściej szacuje się właśnie wartość użytkową, licząc ją metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych (DCF). I tu na scenę wkracza główny bohater niniejszego artykułu – stopa dyskontowa.

Niepozorny parametr o ogromnej „mocy rażenia”

Czym jest stopa dyskontowa? W największym skrócie to parametr wyrównywujący wartość pieniądza w czasie. Używa w procesie dyskontowania, które pozwala przeliczyć przyszłe, niepewne zyski na ich dzisiejszą, realną wartość. Jej wysokość opiera się na dwóch fundamentalnych filarach:

  • koncepcji spadku wartości pieniądza w czasie  – złotówka dzisiaj jest dla nas więcej warta niż złotówka za rok, ponieważ już dziś można ją zainwestować lub wydać.
  • koncepcji szacowania ryzyka – przyszłe zyski są z natury niepewne. Inwestorzy oczekują więc dodatkowej rekompensaty (premii) za ponoszenie tego ryzyka.

Stopa dyskontowa jest więc syntetycznym lustrem, w którym odbija się zarówno ogólna sytuacja rynkowa i specyfika branżowa oraz ryzyko danego biznesu. Im wyższe postrzegane ryzyko, tym wyższa stopa dyskontowa – a co za tym idzie, tym niższa dzisiejsza wartość przyszłych zysków. Z uwagi na formułę matematyczną w wycenie danego aktywa, zgodną z poniższym wzorem:

WD = CF1 + CF2 + ….. + CFn + RV
(1+r) (1+r)2 (1+r)n (1+r)n

gdzie:

WD – wartość dochodowa CGU,

CFn – przepływy pieniężne dla roku n prognozy wg. modelu FCFF,

r – stopa dyskontowa,

RV – wartość rezydualna;

stopa dyskontowa ma kluczowe znaczenie dla wyniku wyceny. Jej niewielkie nawet zmiany mogą sprawić, że wycena dochodowa aktywa będzie niższa niż wycena księgowa i trzeba będzie dokonać odpisu aktualizującego jego wartość. A ten krok implikuje powstanie kosztu w rachunku wyników i może przesądzić o ocenie całej firmy.

Pole minowe profesjonalnego osądu

Gdyby stopę dyskontową można było po prostu odczytać z tabeli, nie byłoby tego artykułu. Problem polega na tym, że standardy rachunkowości, choć precyzyjne, pozostawiają menedżerom finansowym ogromną uznaniowość w jej ustalaniu, co może prowadzić do wielu błędów.

Ta nieprzejrzystość i uznaniowość tworzą również realne pole do potencjalnych nadużyć i intencjonalnego zarządzania wynikiem finansowym. Czy spółki, stojąc w obliczu konieczności dokonania bolesnego odpisu, nie ulegają pokusie, aby „dostroić” stopę dyskontową o kilka punktów bazowych w celu uniknięcia negatywnego wpływu na wynik finansowy i np. wskaźniki giełdowe? 

To właśnie ta kwestia stanowi główny problem badawczy i motywację do głębszej analizy praktyk stosowanych przez firmy. Zrozumienie, jakie czynniki faktycznie wpływają na wysokość stóp dyskontowych i jak duża jest w tym zakresie swoboda decyzyjna zarządów, jest kluczowe dla oceny rzetelności prezentowanych w sprawozdaniach informacji finansowych.

Niewielka zmiana tego jednego parametru może zadecydować, czy firma będzie musiała ująć w kosztach wielomilionowy odpis, czy też go uniknie. To decyzja, za którą bezpośrednią odpowiedzialność ponosi zarząd. W kolejnym artykule przyjrzymy się trzem najczęstszym i najbardziej ważącym dla wyceny błędom, jakie firmy popełniają przy kalkulacji stopy dyskontowej.

 

Autor: Daniel Rymarz, Wiceprezes Zarządu Advisory w PKF Polska

 

Udostępnij post
Sprawdź najnowsze posty