Jaecoo 7 – Chiński SUV, który nie boi się patrzeć prosto w oczy

Wejście marek Jaecoo i Omoda na polski rynek trudno było przeoczyć. Kampania reklamowa z udziałem znanej pary: Wojciecha Szczęsnego i Mariny Łuczenko zrobiła swoje – auto „zjechało” z billboardów na parkingi osiedli polskich miast i miasteczek. I kiedy wreszcie stanęliśmy z nim twarzą w twarz okazało się, że to bardzo odważnie narysowany SUV, który wcale nie próbuje się wtopić w tłum.

Odwaga w dobrym kierunku

Największą siłą Jaecoo 7 jest stylistyka. Auto zostało zaprojektowane tak, żeby zatrzymywać
wzrok przechodniów, i robi to bez najmniejszego problemu. Ogromny, pionowy grill niemal
onieśmiela, ale jednocześnie fascynuje potęgą i wyrazistością. Wprawne oko szybko zauważy inspirację projektantów markami premium, co widać szczególnie w proporcjach nadwozia. W sylwetce SUV-a z Państwa Środka można dostrzec pewne podobieństwa do samochodów spod znaku Land Rover. I wbrew pozorom to bardzo rozsądny kierunek. Klienci chcą dziś samochodów, które mają charakter i coś, na czym można zatrzymać wzrok na dłużej.
I Jaecoo 7 jest właśnie takim autem. Jednym z tych, z których wysiadasz, zamykasz pilotem
drzwi, robisz kilka kroków… i odruchowo odwracasz się jeszcze raz, żeby zobaczyć, jak
wygląda na parkingu wśród innych samochodów. Trzeba przyznać uczciwie: to auto wygląda
atrakcyjnie, pewnie, żeby nie powiedzieć męsko.

Przestrzeń i porządek

W środku widać, że projektanci nie próbowali nikogo zaskoczyć futurystycznymi
eksperymentami. Zamiast tego postawili na geometrię i przestrzeń. Linie deski rozdzielczej
są proste, uporządkowane, a kabina sprawia wrażenie naprawdę dobrze spasowanej.
Auto bez problemu pomieści cztery dorosłe osoby, a tylna kanapa okazuje się wygodna
nawet na dłuższych odcinkach. Miejsca na nogi nie brakuje, a geometryczne kształty
wnętrza dodatkowo potęgują poczucie przestronności.
I tu dochodzimy do pierwszego ważnego wyboru, który musi podjąć przyszły właściciel.
Wersja Offroad z napędem na wszystkie koła oferuje nieco mniejszy bagażnik niż odmiana z napędem na przód, a różnica sięga około 100 litrów. To klasyczne „coś za coś”: lepsza
trakcja w gorszych warunkach atmosferycznych oraz zimą, albo dodatkowa walizka żony.
Trudno powiedzieć, który argument w rodzinnej dyskusji okaże się ważniejszy, ale musicie mieć świadomość, że model oferuje różne pojemności kufra.
Na szczęście auto nie każe wybierać w kwestii wyposażenia. Na pokładzie znajdziemy wszystko to, w co powinien być wyposażony nowoczesny towarzysz podróży. Jest więc skórzana tapicerka, podgrzewanie siedzeń, kamery 360 stopni, 10 poduszek powietrznych i komplet systemów asystujących podczas parkowania i jazdy. W wersji Offroad na konsoli środkowej dumnie prezentuje się pokrętło wyboru trybu jazdy, oferujące szereg ustawień, w tym śnieg, błoto czy piasek.

Pewność siebie nie tylko na drodze

W trasie Jaecoo 7 zachowuje się bardzo przewidywalnie. Auto prowadzi się pewnie i
stabilnie, a napęd na wszystkie koła daje dodatkowe poczucie kontroli w trudniejszych
warunkach, szczególnie na mokrej nawierzchni. Nadwozie nie tańczy na zakrętach, a
szybkie łuki pokonuje niewzruszenie. Ciekawostką jest zachowanie skrzyni biegów w
mieście. Dwusprzęgłowa DCT o siedmiu przełożeniach potrafi czasami pracować tak, jakby była bezstopniową skrzynią CVT – silnik wchodzi na wyższe obroty, zamiast spokojnie trzymać się w optymalnym zakresie momentu obrotowego. Na szczęście w trasie ten efekt znika całkowicie. Na drogach szybkiego ruchu samochód jedzie płynnie i zdecydowanie, bez problemu utrzymując tempo przy każdej prędkości.
I właśnie wtedy zaczyna się dziać coś ciekawego. Zamiast planować weekend w Sopocie, zaczynasz zerkać na mapę i myśleć: a może jednak Kołobrzeg? A skoro już Kołobrzeg, to może tym razem wakacje nad Zatoką Kotorską zamiast Istrii. Po prostu chce się jechać.
Zauważalną cechą chińskich jednostek benzynowych jest wyższe zużycie paliwa w stosunku do konkurencji i w Jaecoo 7 z silnikiem 1.6 T-GDI o mocy 147 KM widać to dość wyraźnie. W realnym użytkowaniu trzeba liczyć się z wynikiem około 8,5–9 l/100 km. To realnie o 1 litr
więcej na każde przejechane 100 kilometrów. Rada konsumencka: noga z gazu albo spokojnie tankować za „stówę”. Ratunkiem może być wersja Super Hybrid, która według producenta potrafi przejechać nawet około 1200 km na jednym zbiorniku i pełnej baterii. Jeśli deklaracje okażą się
prawdziwe, będzie to bardzo ciekawa propozycja dla osób pokonujących długie trasy. I właśnie to planujemy sprawdzić przy okazji jednego z kolejnych testów Jaecoo / Omoda.
Warto jednak sobie jasno powiedzieć – Jaecoo 7 kosztuje ponad 30 000 zł mniej niż europejscy, koreańscy i japońscy konkurenci, a nie ustępuje im poziomem wyposażenia, jakością wykonania i prowadzeniem. Do tego oferuje 7 lat gwarancji, co jednoznacznie potwierdza skupienie producenta na jakości swoich produktów.

Dobry kierunek

Jaecoo 7 to jeden z tych samochodów, które wchodzą na rynek z dużą pewnością siebie, a
w przypadku tego konkretnego modelu można już śmiało powiedzieć o rynkowym sukcesie.
Polacy polubili tego zgrabnego SUV-a, co widać po różnorodności wersji widocznych już na
drogach. Model oferuje wyrazisty design, przestronne wnętrze, solidne prowadzenie i napęd
AWD, którego próżno szukać u wielu uznanych konkurentów.  Jako nowy gracz na europejskim rynku Jaecoo pokazuje coś bardzo ważnego: Chińczycy przestali kopiować motoryzację, a zaczynają ją interpretować po swojemu. A to dopiero początek tej historii.

Test Redakcyjny 
Udostępnij post
Sprawdź najnowsze posty